Kategorie: Wszystkie | Film | Literatura | Muzyka | Religia | Sztuka | Taniec
RSS
niedziela, 27 listopada 2011
Życie w meksykańskich vencidades

Oscar Lewis poświęcił wiele lat swojej pracy na badanie życia w vencidades, czyli meksykańskich dzielnicach nędzy. Wznowione wydanie jego dzieła "Dzieci Sancheza" porusza problemy egzystencjalne biedoty meksykańskiej, wykluczenie społeczne, walkę o but, o pożywienie, o utrzymanie rodziny. Obrazuje dosłownie ekstremakne warunki, w jakich przyszło żyć ludziom na marginesie społecznym Meksyku. Ludzie imają się różnych zajęć i prac, aby wiązać koniec z końcem, aby "jakoś" utrzymać 18- osobową rodzinę skupioną w jednym pokoju mieszkalnym. Każdy marzy o zarobieniu kilkunastu pesos, aby przygotowac tortille lub tacos na kolacje i nie musieć już jeść w kółko fasoli. Niekiedy jedynym posiłkiem jest poranna kawa. Chłopcy wpadają w kłopoty z prawem, z władzą. Dziewczeta prostytuuja się, aby zdobyć peso na mleko dla małej, aby kupić nową sukienkę...

Powieść mówi też wiele o kulturze latynoskiej, o motywie zdrady i karze za nią, o stosunkach rodzinnch, o pojęciu męskości . "Tu u nas w Meksyku, a myślę, że tak samo jest na całym świecie, uwielbiają ludzi, jak to mówią "z ikrą". Typ, co na prawo i lewo wali pięściami i rozdaje kopniaki, a jednoczesnie wciąż pracuje głową, dojdzie wysoko. Taki, co nie będzie miał pietra przed starszym i mocniejszym od siebie, jest tym bardziej szanowany. Jesli kto krzyczy na ciebie, krzycz jeszcze głośniej. Jeśli taki czy owaki przychodzi do mnie i mówi: "Psia twoja mać", to ja mu na to: "Pieska, niebieska, kurwa twoja mać", i jeszcze więcej. Jeśli on zrobi krok naprzód, a ja ustąpię na krok, tracę twarz. Ale jesli i ja ruszę na niego i strugam z niego wariata, wtedy inni będą mieć dla mnie szacunek. W bójce nigdy się nie poddam ani nie powiem "dość", chocby ten drugi miał mnie zabić. Będę się starał z usmiechem spotkać śmierć. To własnie rozumiemy, mówiąc o kimś, że jest macho, męski". Pojeście machismo wywodzi się z kultury latynoskiej. To wojownik, broniący swojego honoru, i pozycji, który w awanturach i bójkach próbuje udowodnoć swoją męskość, utożsamianą z dobrym sierpowym. Niestety często machos wypróbowują swoją męskośc na kobietach. Mało który mężczyzna nie podniosł reki na swoją partnerkę. Biada kobiecie jesli jest niewierna mężowi i jej zdrada ujrzy światło dzienne. Nie bedzie dla niej litości. Jedyną kobieta szanowaną przez chłopców jest ich matka. Kara za niewiernośc wydaje się, iz nie dotyczy płci brzydkiej. "Powiem prosto z mostu: wierność małżeńska mężczyzny u nas nie istnieje. równa się dokladnie zeru. Na stu moich przyjaciół cała setka jest niewierna swoim żonom. Wciąż gonią za nowymi wrażeniami: jedna kobieta im nie wystarcza, no, wiadomo, co mam na myśli." Panuje przeświadczenie o niskiej pozycji kobiety, ma siedzieć w domu, dbać o czystość w nim, ma wychowywać dzieci, karmić je, ubrać. Powinna się mało odzywać, nie wtrącać się w nic, bo to nie ona przynosi pieniądze do domu. Za to ma być zawsze gorąca i gotowa na seks ze swoim mężem i rodzić mu dzieci. "Synu, skoro już jesteś żonaty, to ci coś powiem, a ty to sobie zapamiętaj na całe życie. Słuchaj więc synu" pierwsze, do czego się bierze kobieta, to wejść ci na kolana. Swietnie. Na tyle jej możesz pozwolić. Potem drugi raz atakuje i już sięga do piersi. Jak się już tak rzeczy mają, to bierz się i ty do niej, jak chcesz wyjść z tego cało, bo jak ci sięgnie do gardła, to się już od niej przez całe zycie nie uwolnisz."

Szacunek dla ojca, brak sprzeciwu wobec niego jest wymagany od dzieci. Ojciec jest głowa rodziny, stoi niczym na piedestale i pozostali maja być mu posłuszni, gdyż każdy, nawet najmniejszy sprzeciw, może oznaczać, że jutro nie masz juz dokąd iść, gdzie spać. 

Towarzyszymy jednemu z bohaterów w wyjeździe zarobkowym do Stanów Zjednoczynych. To droga do spełnienia american dream, gdzie ludzie usmiechają się do siebie, są zyczliwi, nie zazdroszczą jedni drugim, odwrotnie niż w Meskyku, gdzie Twój sąsiad utopiłby cie w łyżce wody, po tym jak się dowiedział, ze kupiłeś łożko do domu i już Twoje dzieci nie muszą spać na płóciennych workach, czy tekturze... Mogłoby się oczekiwać solidarności w vencidades, ale "zamiast starać się podnieść wzajemnie na duchu, (...) hasłem jest" Jak sam jesteś zerem, to niech ten drugi poczuje się przy tobie kanalią".

18:56, brasuca2011 , Literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2011
Nieswojo w swojej skórze

"El piel que habito"/"Skóra, w której żyję" to najnowszy film Pedro Almodovara. Tym razem Hiszpan sięgnął do literatury i nakręcił swój film na podstawie thillera Thierry Jonquet "Tarantula".

To historia chirurga plastycznego Roberta (w jego role wcielił się Antonio Banderas), który po tragicznym wypadku samochodowym swojej żony, poszukuje metody odtworzenia skóry ludzkiej. Sięga do szokujacych eksperymentów nad żywym ciałem ludzkim i tkanką świńską. Wyniki jego analiz i prac przedstawione na sympozjum zostaja potępione przez kolegów. Wynikiem niehumanitarnych eksperymentów chirurga jest postać pieknej kobiety o delikatnej skórze znacznie bardziej odpornej na przykład na ukąszenia owadów i ból. Ale ona nie czuje się swojo w "swojej" skórze...

Trudno przyporządkować "Skórę" do gatunku. To z jednej strony thiller, z drugiej dramat, a z jeszcze innej tragikomedia. Jedno jest pewne to nietuzinkowa historia, wspaniały pomysł na film. Porusze trudne tematy i nalezy traktowac go z przymrużeniem oka, jak wiele z filmów Almodovara.

Dla mnie to opowieść o szalonym i opętanym miłością człowieku, który za wszelką cenę nie chce zapomnieć o przeszłości, nie chce zaakceptować odejścia ukochanej osoby i pogodzić sie z jej nieobecnością. Używając argumentu leczenia ludzi poparzonych przywraca do zycia swoją żonę tyle tylko,że w innej postaci, dosłownie. To też człowiek żądny zemsty, bez zahamowań, zdolny posunąc się do najgorszego, aby tylko osiągnąć sówj cel. Z jednej strony kochajacy żonę, z drugiej wypaczony z uczuć do bliźnich. W filmie przeplata się motyw kary. Bohaterowie za swe uczynki ponoszą konsekwencje, nic nie może ujść im na sucho.

Przepiekna rola Banderasa i nowej muzy Almodovara - Eleny Anaya. Gratulacje!!!

00:07, brasuca2011 , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 października 2011
Trafne wybory

"Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? – chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię – odrzekł na to dziadek.”

Obyśmy codziennie dokonywali właściwych wyborów i podejmowali trafne decyzje! Życzę nam wszystkim tego! :)

22:27, brasuca2011
Link Dodaj komentarz »
También la lluvia

"Nawet deszcz" to tytuł nowego filmu hiszpańskiej reżyserki Iciary Bollain.

Przenosi nas do Ameryki Łacińskiej, a konkretnie miasteczka Cochabamba w Boliwii, gdzie Sebastian (Gael Garcia Bernal) i Costa (Luis Tosar) pragną nakrecić film. Ma to być prawdziwy obraz konkwisty pod przewodnictwem Krzysztofa Kolumba. Prawdziwy, ponieważ ma pokazać złe traktowanie Indian, wykorzystywanie ich przez przybyłych intruzów działających pod berłem Korony Hiszpańskiej i z błogosławieństwem Kościoła.

Ekipa ma skromny budżet, dlatego celowo wybrała biedne boliwijskie ziemie, gdyż dla "tanich" autochtonów każdy dolar jest marzeniem. Widzimy to juz po długiej kolejce na casting, wszyscy pragną zagrać.

Realizacja filmy zbiega się w czasie z kryzysem o wodę. Zdawac by sie mogło, ze w dobie cywilizacji, że w XXI wieku woda jest dobrem wspólnym i każdy powinien mieć do niej dostep, a jednak...Indianie zmuszeni są o nia walczyć. Krwawe i brutalne walki zakłócaja kręcenie zdjęć. Błówny bohater stale na czele walki o wodę.

Film doskonale pokazuje, że w ciągu tylu stuleci niektóre sprawy pozostały niezmienione, a Indianie, gospodarze ziem, dalej są traktowani jako obywatele drugiej kategorii.

22:05, brasuca2011 , Film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 października 2011
Tak jak mężczyzna potrzebuje drogowskazu, tak kobieta potrzebuje opracia...

"Dlaczego prawie wszystkie kobiety, które zostają same, tracą rozpęd, pozwalają sobie na bezwład? Czyżby biegły uczepione naszej ręki, podczas gdy my wyobrażamy sobie, że to one wskazuję nam drogę?"

J.Cortazar "Wielkie wygrane", 1960 r.

 

 

22:36, brasuca2011
Link Dodaj komentarz »
Wielkie wygrane w loterii

Nie wiedziałam sama czego mogę się spodziewać w powieści "Wielkie wygrane" Julio Cortazara, pisarza Argentyńskiego. Czy będzie to rajska podróż mieszkańców Buenos Aires, zwycięzców loterii, po Atlantyku, wymarzone wakacje, niezapomniany rejs "Malcolmem" czy... ?

Zwycięzcy loterii tuż przed rozpoczeciem podróży spotykają się w kawiarni "London". Wszyscy podekcytowani, z uczuciem, że są wybrańcami losu, bo przecież nie byle kto wygrywa 3 miesięczny rejs. Ale dokąd? Dokąd dopłyniemy? I tutaj zaczynają się sekrety. Sekrety niewyjaśnione aż do końca podróży...

Na pokładzie spotykaja sie różni ludzie, przedstawiciele różnych klas społecznych, zawodów (profesor, lekarz), ludzie niepełnosprawni (senor Galo, któremu co krok towarzyszy szofer), ludzie róznych wierzeń i pogladów na życie, stan cywilny (Nora i Lucio udajacy nowożeńców, chociaż do ołtarza nigdy nie dotarli), etc... ludzie młodzi i ludzie starzy. Taka "mieszanka" pozbawiona leadera/wodza może okazać się wybuchowa! Los też jej nie sprzyja. Wojskowy rygor, tejemnicze zasady życia na statku pozbawione wszelkich wyjaśnień, a następnie wątpliwe wyjaśnienia panujących na statku ograniczeń. Wstęp na rufę wzbroniony jest jak zakazany owoc i dla młodych i dla tych starszych. Tajemniczy wirus tyfusa 224 nie przekonuje bohaterów przed próbami przedostania się na drugą stronę statku i doprowadza do katastrofy, do, niestety, końca, tak pięknie zapowiadającej się przygody...Ale zanim sie zakończy mamy okazję uczestniczyć w wielu intrygach, epizodach miłosnych, być swiadkami pikantnych wydarzeń i kosmatych myśli naszych bohaterów.  

22:28, brasuca2011 , Literatura
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 maja 2011
Czy każdy zasługuje na miłość?

 "W dzisiejszych czasach obserwujemy dziwne zjawisko. Słyszy się czasem, jak dziewczęta w toaletach różnych klubów mówią: "Tak, olał wszystko i zerwał ze mną. W ogóle mnie nie kochał. On jest po prostu niezdolny do miłości. Zbyt porąbany, żeby potrafił mnie kochać". Jak to się dzieje? Co w tym nieudającym się kochać stuleciu utwierdza nas w przekonaniu, że my, ludzie, jako gatunek jesteśmy warci miłości? Co skłania nas do myślenia, że każdy, kto nas nie kocha, jest w jakiś sposób upośledzony, niepełnowartościowy, kaleki? A już zwłaszcza wtedy gdy zastąpia nas jakimś bogiem, płaczącą Madonną albo twarzą Chrystusa dostrzeżoną w bułce, nazywamy ich szaleńcami. Omamionymi. Zacofańcami. Jestesmy tak głęboko przekonani o swojej dobroci i dobroci naszej miłości, że nie możemy znieść myśli, iż może być coś bardziej wartego, bardziej godnego uwielbienia niż my. Kartki z życzeniami rutynowo zapewniają nas, że każdy zasluguje na miłość. Otóż nie. Wszyscy zasługujemy na czystą wodę. Nie każdy zasługuje na nieustającą miłość."

Białe zęby, Zadie Smith

23:47, brasuca2011 , Literatura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 maja 2011
Cukierkowe (bo znalezione w cukierkach) cytaty...

"En la vida el amigo es como el agua en el desierto" Anonimo

"El amor es como la suerte: no le guste que le corran" T.Gautier

"La amisad es amor sin sus alas" G.Byron

"Cásate: si por casualidad das con una buena mujer, serás feliz; si no, te volverás filósofo" Socrate - bardzo śmieszne Panie Socrates :P

 

22:41, brasuca2011
Link Dodaj komentarz »
Brak wiadomości od Gurba

Eduardo Mendoza nie mógł lepiej zakpić z rodzaju ludzkiego, niż wysłać kosmitę na Ziemię.

Stacja Przekaźnikowa AF w gwiazdozbiorze Niedźwiadka wysyła dwóch kosmitów na planetę Ziemia z misją poznania warunków na niej panujących i jej mieszkańców. Bohaterowie podróżują w postaci bezcielesnej (czysta inteligencja, iloraz 4800), ale po wylądowaniu, w celu nie zwracania uwagi fauny atochtonicznej, przyjmują wygląd analogiczny do wyglądu mieszkańców okolicy (Marta Sanchez, Hrabia Olivares, don Jose Ortega y Gasset,  Julio Romero de Torres, Ojca Swiętego, Ghandi, lokalnej prostytutki, etc - lepiej wybrać nie mogli!). Podczas swojego pobytu na Ziemi wpadają w przeróżne tarapaty, zadzierają ze stróżami prawa, upijają się do nieprzytomności, podrywają dziewczyny. Przez swoją radioaktywność dostaje im się czasami piorunem. Ciężko znoszą upały, szczególnie ich głowa, któraj temperatura, nawet pod kapeluszem przekracza 150C. Mimo to za wszelka ceną starają się przystosować do życia na Ziemi i robić to, co robi każdy jej mieszkaniec, aczkolwiek wychodzą z tego śmieszne sytuacje. Bohater otwiera konto w banku, chociaż depozytuje tam tylko 25 peset, po odejściu od okienka wysyłając polecenie do komputera, dopisuje tam czternaście zer! Robi wariackie zakupy jak np. 94 takie same krawaty, 700 szynek pierwszego gatunku, 30 par adidasów, strój Indianina, 112 majteczek dla Barbie i bąka, po czym po dojściu do wniosku, że pieniądze szczęścia nie dają, dezintegruje wszystko zakupione wcześniej. Niektore z jego naturalnych zachowań przypominają nasze, jak czytanie książek, mycie zębów, wkładanie pidżamy, mówienie pacieża przed pójciem spać.

Jednakże wiekszość z naszych zachowań czy naturalnych odruchów, wywyłują u kosmitów "marsowe miny":

Nasz język, nasza natura i wygląd:

 - "Osobnik porozumiewa się za pomocą języka o prostej strukturze (...); możliwość wyrażania mysli: prawie żadna."  

 - "Istoty ludzkie to stworzenia odznaczające się róźnym wzrostem. (...) Zadziwiające jest to, że kiedy leżą, mierzą dokładnie tyle samo."

 - "Zaczyna mnie męczyć pozycja pionowa, wktórej utrzymuję ciało już od pięciu godzin. Do drętwienia mięśni dochodzi ciągły wysiłek, jaki muszę wkładać we wdychanie i wydychanie powietrza. Gdy raz zapomniałem o tym na dłużej niż pięć minut, moja twarz nabrała koloru fioletowego, a oczy wyszły mi z orbit tak, że musiałem je zbierać pod kołami samochodów. (...) Zdaje się, że ludzie wdychają i wydychają powietrze automatycznie i nazywają to oddychaniem. Ten automatyzm, który budzi odrazę w każdej cywilizowanej istocie i którego używam z powodów wyłącznie naukowych (...) Ludzie do tego stopnia zależni są od automatycznego funkcjonowania swoich organów (i organizmów), że robiliby brzydkie rzeczy, gdyby od dziecka nie uczono ich panowania nad ich naturalnymi odruchami i nie wpajano im zasad dobrego wychowania."

 - "Język, jakim posługują się istoty ludzkie, bez dekodowania, jest zawiły a mało skomplikowany. (...) Mówią długo i podniesionym głosem, wykonując przy tym okropne gesty i miny. Ale i tak możliwość ekspresji mają bardzo ograniczoną - z wyjątkiem działu przekleństw i słów nieprzyzwoitych - a ich wypowiedzi pełne są amfibologii, anakolutów i polisemii."

Nasze zwyczaje:

 - "Na ulicach panuje większy ruch niż zwykle, bo z nadejściem upałów każdy dobry obywatel zajmuje miejsce w jednym z ogródków, które bary ustawiają mięszy koszami na śmieci. Tam dobry obywatel głuchnie, zatruwa się i wdych spaliny, płaci, co każą, i wraca do domu."

 - "Postanawiam pominąć (tylko dziś) moją listę lektur i do czytania w łóźku biorę kryminał pewnej angielskiej pisarki, która cieszy się ogromną popularnością wśród istot ludzkich. Treść powieści jest raczej banalna. Osobnik, którego dla uproszczenia nazwijmy A, zostaje znaleziony martwy w bibliotece. Inny osobnik, B, stara się odgadnąć, kto zabił A i dleczego. Po wykonaniu szeregu czynności zupełnie pozbawionych logiki (wystarczyłoby zastosować wzór 3(x2-r)n+-o, aby rozwiązać tę łamigłówkę) B stwierdza mylnie, że zabójcą jest C."

 - "Po zachodzie słońca warunki atmosferyczne poprawiłyby się znacznie, gdyby ludziom nie przyszło do głowy zapalić latarń. Zdaje się, że potrzebują ich światła, żeby po zmroku przebywać na ulicy, ponieważ nie mogą - mimo swego w większości odrażającego wyglądu - żyć bez patrzenia jedni na drugich."

 - "Zaczynam analizować sklad chemiczny wina (106 składników i żaden nie pochodzi z winogron), ale po dojściu do trytolu postanawiam przerwać badanie."

 - "W przeciwieństwie do innych żywych stworzeń (na przykład bielinka kapustnika), które zawsze przemieszczają się w jeden i ten sam sposób, istoty ludzkie używają bardzo różnorodnych środków lokomocji, które rywalizują między sobą pod względem powolności, niewygód i skrodu, choć w tej ostatniej konkurencji zwykle wygrywają zdaje się nogi i niektóre taksówki."

Wspaniała lektura! Gorąco polecam!

 

 

17:15, brasuca2011 , Literatura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 maja 2011
W tym mieście nie ma złodziei

To tytuł zbioru krótkich opowiadań Gabriela Garcii Marqueza. Każde z nich zabiera nas do poludniowoamerykanskiego miasteczka, abysmy stali się świadkami codzinnych tam wydarzeń dotykających mieszkańców. Marquez ma niesamowity dar opisywania otoczenia, środowiska, przyrody. Czytając jego twórczość mamy wrażenia jakbysmy byli w miejscu zdarzeń, czujemy gorąco, kurz na twarzy, ociekajacy pot z czoła... Życie płynie wolno, kobiety i mężczyźni zajeci są swoimi codziennymi sprawami, prasowaniem bielizny, robieniem sztucznych róż na sprzedaż, klatek dla ptaków, prowadzeniem baru. Ale są i też tacy, którzy tylko myślą jak wzbogacić się kosztem innych, a nawet kosztem przyjaciół, jak ich śmią nazywać...

 

 

23:11, brasuca2011 , Literatura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3